PL EN

Nalot na Halberstadt 8 kwietnia 1945 Alexandra Klugego

Książka Alexandra Klugego Nalot na Halberstadt 8 kwietnia 1945 otworzy jesienią serię Z Kraju i ze Świata. Naszym zdaniem to doskonały wstęp do dalszych spotkań z ambitną prozą współczesną w ossolińskim wydaniu. Kluge jest pisarzem i filmowcem, w obu tych dziedzinach odnosi sukcesy artystyczne, a jako prozaik często posługuje się technikami wywodzącymi się z filmu. Nalot na Halberstadt jest tego bodaj najlepszym przykładem. Książkę przetłumaczył i posłowiem opatrzył Arkadiusz Żychliński.

 

Halberstadt, niewielkie niemieckie miasto, którego początki sięgają średniowiecza. To tutaj w 1932 roku przychodzi na świat Alexander Kluge i to tutaj jako trzynastolatek staje się świadkiem katastrofalnego nalotu alianckich bombowców. W ciągu zaledwie półgodzinnego ataku zginęło około trzech tysięcy mieszkańców Halberstadt. Miasto, niemające wówczas większego strategicznego znaczenia, zostało niemal doszczętnie zniszczone.

 

Książka Klugego nie jest jednak, jak można by się spodziewać, osobistą relacją z dramatycznych wydarzeń. Autor usuwa się w cień, oddając głos różnym stronom „konfliktu”: strategom nalotu, pilotom, służbom obrony przeciwlotniczej, strażakom i samym mieszkańcom. W ten sposób otrzymujemy quasi-reportaż lub, jak kto woli, literacki paradokument – z rwaną narracją przypominającą filmowe cięcia oraz szeregiem pozornych niedociągnięć, co w wymowny sposób oddaje naturę i tragizm opisywanego wydarzenia.

 

Lektura Nalotu na Halberstadt 8 kwietnia 1945 może okazać się niecodziennym doświadczeniem. I nie chodzi tylko o nowatorską formę. Kluge stara się w swojej książce ukazać z neutralnej perspektywy ogólną i przejmującą prawdę, o której tak pisał Kurt Vonnegut: Dramat Auschwitz opowiadał o nieludzkości człowieka wobec człowieka. Dramat nalotu lotniczego na ludność cywilną […] mówi o nieludzkości wielu ludzkich wynalazków wobec człowieka. I z taką moralną racją każdy z czytelników Nalotu na Halberstadt… musi się zmierzyć.

Wróć