PL EN

Życie w rozproszonym świetle. Eseje

Esej jest próbą myślenia w sytuacji, gdy wyczerpały się wszystkie wielkie narracje, a nam pozostało błogosławieństwo lokalnej wizji i prowizorycznej prawdy – pisze Jacek Gutorow w przedmowie do swej najnowszej książki. I jest to deklaracja dotycząca zarówno metody pisarskiej, jak i tematu. Na Życie w rozproszonym świetleskłada się bowiem szesnaście esejów o perypetiach dwudziestowiecznej myśli krytycznej i filozoficznej oraz o dramacie języka i wyobraźni artystycznej w epoce nowoczesności. Gutorow zatrzymuje się na wybranych epizodach intelektualnych i duchowych, które stanowią część „ukrytego testamentu” współczesnej humanistyki – od frontowych przeżyć Ludwiga Wittgensteina po przedwczesną śmierć Jacques’a Derridy. Książka jest także próbą biografii intelektualnej kilku szczególnie ważnych dla autora myślicieli i twórców XX wieku: m.in. Hannah Arendt, Martina Heideggera, Edwarda Saida, Hansa-Georga Gadamera, Franza Kafki i Marcela Prousta.

 

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

 



 

37,00 zł
Chwilowy brak
Wydanie
pierwsze, Wrocław 2016
Seria
Sztuka Czytania
ISBN
978-83-65588-08-1
ISBN e-booka
978-83-65588-46-3
Oprawa
miękka
Liczba stron
320
Format
140 × 220
Data premiery
15 września 2016

Patroni

Marginesy, pobocza. Nieużywane częstotliwości i pasma. Zapomniane etymologie. Sny. Kiedy w pewien listopadowy dzień 1997 roku Derrida jechał do Katowic, obaj z Andrzejem Sosnowskim mieliśmy sny z francuskim filozofem w roli głównej. Wiem o tym, bo przed wykładem Derridy na Uniwersytecie Śląskim Andrzej powiedział mi o swoim śnie, a ja przyznałem się do swojego.

Jacyś ludzie gonili Derridę i rzucali w niego kawałkami tortu. W opublikowanej dwa lata później książce La Contre-allée Catherine Malabou przytoczyła fragment listu, jaki Derrida napisał do niej z Polski: „nie zauważyłem u nich poczucia winy, a jedynie język ofiar – najpierw nazizmu, potem komunizmu, teraz «postmodernizmu»”.

Z eseju Hotel Derrida (fantazja)
Jacek Gutorow
Jacek Gutorow (1970) – poeta, eseista, krytyk literacki i tłumacz; wykładowca literatury brytyjskiej i amerykańskiej na Uniwersytecie Opolskim. Ma na koncie sześć tomów poetyckich, pięć (...)

czytaj więcej

Recenzje

To książka pasjonata o autentycznych poznawczych ambicjach i niepohamowanych skłonnościach do wykraczania poza myślowe schematy, które stoją nam na przeszkodzie do krytycznego oglądu samych siebie i świata.

Grzegorz Tomicki, „Odra”

Gutorow zaczyna bardzo skromnie, a mianowicie od takiej lektury biografii i dzieła danego pisarza lub filozofa, która pozwala znaleźć spoiwo łączące obydwie dziedziny. W jakim stopniu życie determinuje myślenie? I na odwrót: czy praca intelektu jest w stanie wpłynąć na rytm egzystencji? Jak tę ostatnią moduluje i kształtuje? Mówiąc językiem Kartezjusza: Gutorowa interesuje res cogitans, rzecz myśląca, ale nie w spójnej, kompletnej, uporządkowanej formie, lecz w wersji nieciągłej, rozproszonej i niedokończonej.

Grzegorz Jankowicz, „Tygodnik Powszechny”

Być może Życie w rozproszonym świetle jest prywatną rozprawą autora z myślą poprzedniego stulecia. Rozprawą, w której chodzi z jednej strony o szukanie genealogii intelektualnej, z drugiej – o pożegnanie z dokonaniami tamtej wielkiej formacji kulturowej. Lekiem na żałobę, przypomnijmy myśl z ostatnich esejów tomu, jest zgoda na milczenie odchodzących. Czy Gutorow rzeczywiście żegna się ze swoimi mistrzami? Jeśli tak, trudno wyobrazić sobie pożegnanie bardziej imponujące.

Wojciech Rusinek, „artPapier”

Przykładami wielkich filozofów, których droga myśli nie była okupiona osobistymi tragediami, Gutorow wskazał jasną stronę filozofii i tzw. zwrotu lingwistycznego w dwudziestowiecznej refleksji o języku.

Aleksandra Berkieta, „Nowe Książki”

Gutorow chce być patrzącym (czytającym), ale także oglądanym (czytanym) przez tekst, który interpretuje, chce wierzyć, że spojrzenie tego tekstu (i ukryte w nim spojrzenie autora) staną się podstawą rzeczywistej relacji, więzi przekraczającej ontologiczną i temporalną różnicę, zdolnej wydobyć na jaw jakiś sekretny porządek myśli. I sam chce przemieniać się w tekst wystawiony na nasze spojrzenie i ożywiany – w potencjalnie nieskończonym akcie lektury – przez nas, czytelników, gotowych odpowiedzieć słowem na słowo, gotowych podtrzymać niepewny dialog myśli. W rozproszonym świetle na moment przed zapadnięciem ciemności.

Tomasz Kunz, „Znak”