PL EN
fragment

Austerlitz

Szkatułkowa opowieść o wyobcowaniu i walce z niepamięcią. U progu drugiej wojny światowej pięcioletni Jacques Austerlitz trafia do Wielkiej Brytanii, gdzie adoptuje go dwoje walijskich protestantów. Wkrótce chłopiec poznaje jednak swoje prawdziwe nazwisko i kraj pochodzenia, a po latach – jako dorosły mężczyzna – rozpoczyna długą wędrówkę, na końcu której spodziewa się znaleźć klucz do zrozumienia własnej tożsamości.

Na swój cichy, przesycony melancholią i ironią sposób ostatnia proza Sebalda należy do najważniejszych książek minionych dekad – pisze w posłowiu do książki Wojciech Nowicki. – Zawdzięcza to literackiej klasie, owej frazie, zdolnej unieść jej główne tematy: Zagładę, zagłady, niemożność dopasowania i pragnienie odosobnienia, potrzebę pamięci i niepamięć, świat ludzi wrogich wobec, jak uważają, istot niższych – ras podległych i zwierząt; te ostatnie Sebald przedstawia jako często zmartwiałe lub od dawna już martwe preparaty, podobnie zresztą jak ludzi, których nagrobki, kości i duchy pozbawione widomego znaku, porzucone, spalone, zwidują się bohaterowi książki.

Austerlitz to powieść na wskroś aktualna, ze zdwojoną siłą przypominająca wydarzenia, które zbyt łatwo ulatują z pamięci ludzkości. Mimo że w książce tej wszystko wydaje się nadzwyczaj zrozumiałe, przejrzysta proza Sebalda kluczy i zwodzi, odkrywając coraz to nowe światy: te rzeczywiste i te wyobrażone.

39,00 zł
33,00 zł
23,00 zł
Przekład
Małgorzata Łukasiewicz
Tytuł oryginału
Austerlitz
Język oryginału
niemiecki
Posłowie
Wydanie
pierwsze, Wrocław 2020
Seria
Sebald
Projekt okładki
Agnieszka Pasierska / Pracownia Papierówka
ISBN
978-83-66267-33-6
ISBN e-booka
978-83-66267-46-6
Opracowanie graficzne
manufaktura
Oprawa
miękka ze skrzydełkami
Liczba stron
344
Format
127 × 203
Data premiery

Minął blisko kwartał, nim ponownie wybrałem się do Londynu i odwiedziłem Austerlitza w jego domu przy Alderney Street. Żegnając się ze sobą w grudniu, ustaliliśmy, że będę czekał na wiadomość od niego. W miarę upływu tygodni coraz bardziej powątpiewałem, czy kiedykolwiek się do mnie odezwie, nachodziły mnie obawy, czy nieopatrznie nie powiedziałem albo nie zrobiłem czegoś, co mogło go urazić. Myślałem też, że Austerlitz, zgodnie ze swym dawniejszym nawykiem, po prostu wyjechał w nieznanym celu i na nieokreślony czas.

Gdybym już wtedy zdawał sobie sprawę, że Austerlitzowi zdarzają się chwile bez początku i końca, a z drugiej strony całe jego życie wydaje mu się niekiedy ślepym punktem bez trwania, chyba łatwiej byłoby mi czekać. W każdym razie pewnego dnia wśród poczty nadeszła ta widokówka z lat dwudziestych albo trzydziestych, przedstawiająca kolonię białych namiotów na pustyni egipskiej, obrazek z jakiejś kampanii, której nikt już nie pamięta, a na odwrocie widniały tylko słowa Saturday 19 March, Alderney Street, znak zapytania i duże A w charakterze podpisu.

(fragment)